„ „
 

Od kilku lat obserwujemy prawdziwą zmianę warty w palecie kolorystycznej, która pojawia się na wybiegach, w magazynach, a później oczywiście na ulicach. Kolor wrócił na dobre — nie jako krzykliwy dodatek, ale pełnoprawna część codziennej garderoby.

Z przyjemnością patrzę, jak zmienia się ulica, nabierając koloru, swobody i różnorodności. Dominacja czerni i szarości zdecydowanie się skończyła. Nie oznacza to, że z nich rezygnujemy, ale przestały być jedynym bezpiecznym wyborem. Dziś ich miejsce coraz częściej zajmują głębokie, nieoczywiste odcienie, które równie łatwo można ze sobą łączyć.

Jednym z najpiękniejszych jest kolor wina wraz z całą rodziną jego pochodnych: bordo, burgund, marsala, buraczkowy, rosewood, brunatna czerwień, karmin czy głęboka wiśnia. Obok nich pojawiają się przygaszony róż, blush, rdzawy pomarańcz, nude, tytoń, karmel i camel. Wszystkie te barwy dobrze ze sobą współpracują i mogą stworzyć podstawową paletę garderoby na wiele sezonów — niezależnie od pory roku.

Kolor wina przestał być jedynie sezonową modą. Stał się czymś w rodzaju nowego neutralu, mniej oczywistym niż czerń, bardziej zmysłowym niż brąz i zdecydowanie ciekawszym niż klasyczna szarość.